Logika „choć jednego życia” w przypadku schodów

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu Jacka Spirko If It Saves Only One Life Gun Logic Applied to Staircases, opublikowany oryginalnie w serwisie brinkoffreedom.net. Artykuł odnosi się rzecz jasna do sytuacji z bronią palną w USA, a publikuję tu jego tłumaczenie, bo akurat przykład USA często jest wykorzystywany w dyskusjach nad dostępem do broni palnej w Polsce. Tłumaczenie z zachowaniem oryginalnych odnośników z artykułu.

To zdanie słyszymy nieustannie z ust tych, którzy chcą dołożyć kolejne regulacje dotyczące broni palnej do istniejących ponad 25 000 przepisów. „Jeśli ma to uratować choć jedno życie, warto to zrobić”. Wielu z nas, którzy cenią małe rzeczy jak prawo do prawo do samostanowienia, konstytucję i osobistą wolność wskażą na śmiertelne wypadki związane z korzystaniem z samochodów jako kontrargument. Ja mam lepszy — wypadki śmiertelne i urazy wynikające z używania schodów. Przyjrzyjmy się logice osób chcących ograniczać dostęp do broni i zastosować ją do schodów. Myślę, ze wynik tego eksperymentu Cię zszokuje.

Najpierw kilka liczb. Upadki ze schodów:

  • zabijają ponad 1 300 osób rocznie – (źródło),
  • powodują obrażenia u ponad 1 miliona osób rocznie (źródło),
  • powodują urazy u 100 000 dzieci rocznie, na tyle poważne, że wymagana jest ich hospitalizacja (źródo),
  • ofiarami upadków są głównie małe dzieci i osoby starsze (źródło).

Zsumujmy te liczby na przestrzeni dekady, a otrzymamy:

  • 13 000 ofiar śmiertelnych, których można było uniknąć,
  • ponad 10 000 000 wizyt w szpitalu, których nie musiało być,
  • 1 000 000 dzieci hospitalizowanych ze względu na poważne urazy, których można było uniknąć,
  • niesprawiedliwie dużą grupę ofiar, którą są małe dzieci i starsi dorośli, wymagającą ochrony.

Wiem, że teraz osoby lubujące się w prawnych regulacjach myślą, że z pewnością coś można zrobić, może przeprowadzić kampanię z montażem znaków ostrzegawczych, albo wymagać dodatkowych zabezpieczeń tam, gdzie stosowane są schody. Ale nie, jeśli mamy trzymać się logiki „jeśli ma to uratować choć jedno życie” jak osoby przeciwne powszechnemu dostępowi do broni, skorzystajmy z kolejnego sloganu, „nikt nie potrzebuje broni”. Aż się prosi, by wskazać, że nikt nie potrzebuje mnóstwa różnych rzeczy. Jak na przykład kolekcji „Gotowych na wszystko” na DVD, ale przecież ludzie mają prawo do posiadania własności. Zostawmy to, zamiast tego zastosujmy tę logikę do czegoś, co zabije 13 000 osób, spowoduje obrażenia u ponad 10 000 000 i wyśle 1 000 000 naszych najdroższych dzieci do szpitala na przestrzeni najbliższych 10 lat.

Oto dość odważna myśl: „nikt nie potrzebuje schodów”. Herezja? Niekoniecznie, naturalnie nie mówię poważnie, że powinniśmy zabronić istnienia schodów, ale przyjrzyjmy się temu z użyciem logiki ograniczania dostępu do broni. Dlaczego wydaje Ci się, że potrzebujesz schodów? Cóż, choćby po to, żeby dotrzeć na drugie lub kolejne piętro budynku. Naprawdę? Stary, windy są bezpieczeniejsze niż schody już od 1852, kiedy Elisha Otis wymyślił hamulec dla wind. Musimy więc tylko zabronić posiadania schodów (poza użytkiem w sytuacjach nadzwyczajnych, przez wyszkolonych fachowców, naturalnie) a dzięki temu uratujemy ponad 13 000 istnień w ciągu ledwie 10 lat, nie wspominając nawet o uniknięciu 10 000 000 wizyt w szpitalach.

Niepraktyczne? Trzymając się logiki osób przeciwnych dostępowi do broni, w myśl której rząd ma flotę magicznych jednorożców pierdzących tęczą i potrafi rozwiązywąć problemy regulacjami, przepisami, komisjami w kongresie, przepisami budowlanymi i „nadzorem rządowym”, nie wspominając o opodatkowaniu złych bogaczy!

Zacznijmy od tego, z czym wszyscy się zgadzamy, że to szaleństwo trzeba powstrzymać. Więc co najmniej musimy zabronić budowania nowych schodów do powszechnego użytku. Wszystkie nowe budynki będą miały schody wyłącznie do awaryjnej ewakuacji, będą licencjonowani, przeszkoleni profesjonaliści, którzy będą mogli używać ich do innych celów, i którzy sprowadzą nas, nieprzeszkolonych, na dół gdy pojawi się taka potrzeba. Dokładnie tak, jeśli musisz zejść po schodach, dzwonisz pod 112 i profesjonaliści przyjadą Ci z pomocą.

To zwiększy wydatki z podatków, jako że wszystkie budynki publiczne będą musiały być rozbudowane o windy, jako że te zapewniające równy dostęp osobom niepełnosprawnym nie wystarczą. Wiemy jednak, że rządowe regulacje są skuteczne, jeśli nakażesz istnienia wind, to one się pojawią! Oczywiście słuszne jest jedynie, by to bogaci zapłacili uczciwie swoją część, więc stworzymy przepisy, w myśl których wszystkie budynki komercyjne (także te z mieszkaniami) muszą mieć odpowiednią ilość wind do użytku przez mieszkańców/klientów. Nie jesteśmy nierozsądni, te przepisy mogą wchodzić w życie na przestrzeni kilku lat. Ach, oczywiście duże firmy, którym to wyrządzi szkodę, otrzymają odszkodowania, jak Walmart w przypadku Obamacare.

Poczekaj, wiem, co teraz sobie myślisz. Myślisz o tych miejscach, w których winda jest niepraktyczna, bo potrzeba tylko kilku stopni, prawda? No cóż, to wciąż jest zbyt niebezpieczne! Ale to nie jest problem, bo czy zastanawiałeś się kiedyś, czemu na przykład przed budynkami są w tym samym miejscu jednocześnie schody i rampa dla wózków? Czas skończyć z tym kretyńskim zdublowaniem, jeśli rampa jest dość dobra dla osoby na wózku, jest też dość dobra dla osób, które mogą normalnie chodzić. To oszczędzi mnóstwo pieniędzy na budowach, a jak wkrótce zobaczysz, będziemy potrzebować mnóstwa pieniędzy, by rozwiązać ten śmiertelny problem.

Teraz, oczywiście, będziemy montować windy i zamykać schody także i w szkołach. Ale przecież dzieci są w grupie największego ryzyka! A zatem wszystkie szkoły muszą być strefami wolnymi od schodów. Nie tylko uczynimy priorytetem usuwanie wszystkich niebezpiecznych schodów ze szkół i innych budynków rządowych, ale także podwoimy tu wysokość nowych kar za stworzenie czegoś choć przypominającego schody, bez odpowiedniego pozwolenia. Jeśli to zdarzy się w „strefie wolnej od schodów”, 5 lat w więzieniu staje się wyrokiem na 10 lat, bo przecież musimy chronić dzieci.

Ale poczekaj! Skoro o tym mowa, dzieci mogą być problemem ze względu na rodziców w typie neandertalczyków, którzy zapisują się do takich radykalnych grup jak NSWA (Narodowe Stowarzyszenie na rzecz Schodów [analogia do NRA, National Rifle Association, stowarzyszenia promującego dostęp do broni — przyp. tłum.]). Tacy rodzice zachęcają swoje biedne dzieci, by kontynuowały archaiczne wchodzenie po schodach, jakby było to jakimś ich prawem, nadanym przez mitycznego „stwórcę”. Potrzebujemy więc polityki zerowej tolerancji dla schodów w szkołach. Jeśli mały Tomek ustawi książki w nieodpowiedni sposób, wyleci ze szkoły, albo gdy mała Tamara wygryzie w zatwierdzonej przez stan kanapce schodkowy kształt, ona także będzie musiała wylecieć. Mam na myśli, że gdy ten wstrętny mały dziecięcy potwór wygryzł w ciastku kształt broni, zawieszono go w prawach ucznia, prawda? Na miłość boską, tu w grę wchodzi ludzkie życie! Czy muszę przypominać o 13 000 ludzi, którzy zginą z tego powodu, jeśli nie zaczniemy działać?!

No dobra, dzieci są więc bezpieczne, wyrzuciliśmy schody ze szkół, albo pozostały wyłącznie do użytku przez przeszkolonych profesjonalistów, po których pomoc innym trzeba najpierw zadzwonić. Mamy strefy wolne od schodów, w których kary za budowę schodów są dwa razy większe, w samych szkołach i w promieniu 1 mili od nich. Wreszcie dzieci są bezpieczne, przynajmniej w szkołach. Będziemy mieć też „strefy wolne od schodów” w przestrzeni publicznej, niech protestujący członkowie NSWA staną na wiecach na „pudełku” w przestrzeni publicznej, ale stary, to wygląda jak schody, idziesz więc na 5 lat do paki, a w zasadzie na 10, bo to strefa wolna od schodów. Przypomnijmy, nikt nie potrzebuje schodów, nie jesteśmy barbarzyńcami, technologia ma lepsze rozwiązania.

Babcie i dzieci są teraz bezpieczne w blokach mieszkalnych i bezpiecznych strefach wolnych od schodów w budynkach użyteczności publicznej. Ale co z klasą średnią i niższą klasą średnią, ludźmi bogatymi na tyle, by zbudować dom, ale już windę nie?

Chwileczkę, zacznijmy od tego, z czym się wszyscy zgadzamy, że to szaleństwo musi zostać zatrzymane. Zaczniemy od nowych inwestycji, nie będzie można zbudować piętrowego domu bez zgody. Jeśli chcesz mieć parter i piętro lub poddasze, musisz mieć „dobry powód”. Jeśli zostanie zatwierdzony, będziesz odpowiedzialny za wybudowanie windy. Jeśli jesteś licencjonowanym fachowcem, możesz używać własnych schodów bez potrzeby dzwonienia pod 112, ale Twoja rodzina może ich używać tylko w sytuacjach wyjątkowych i pod nadzorem. Bo chyba nie sądzisz, że jest w porządku, by żona nowojorskiego policjanta korzystała z jego służbowej broni, prawda? To jest niebezpieczne, on jest przeszkolonym profesjonalistą, a nie ona.

Kurczę, wiesz co, ten zakaz budowy piętrowych domów jest w ogóle świetny. Dwu i trzypiętrowe domy są znacznie mniej efektywne energetycznie niż parterowe. Czy nie interesuje Cię los misiów polarnych? A może jesteś jakimś podłym denialistą, podważającym istnienie zmian klimatu, albo kimś w tym rodzaju? Dokładnie tak, mniejsze, bardziej oszczędne domy dla wszystkich. No, poza tymi mającymi powiązania i poza bogaczami, którzy dostaną zgodę, coś uda nam się tu osiągnąć. Teraz możemy skierować naszą uwagę na ponad 100 milionów istniejących, zamieszkanych domów, z których połowa jest piętrowa i rozwiązać ten problem. To duże wyzwanie, ale Ameryka powinna być przykładem dla reszty świata!

Bądźmy szczerzy, nie ma sposobu, by przeciętnego obywatela było stać na zamurowanie schodów i montaż windy, musi w tym pomóc rząd! Możemy stworzyć nową służbę rządową, nazwać ją „Brygada ds. Montażu i Utrzymania Wind”, w skrócie BMUW, bo wszystkie tego typu służby muszą mieć dobrze brzmiące nazwy! To będą dobre, budżetowe etaty, które pomogą obniżyć bezrobocie. Najpierw weźmiemy się za montaż ok. 50 milionów wind i blokowanie dostępu do tej samej liczby schodów. Ludzie będą otrzymywać szkolenia i dodatki, będzie to kosztowne, ale podnieśmy najwyższą stawkę podatku dochodowego z 39% do 49%, te bogate dupki mają mnóstwo pieniędzy! A jeśli to nie wystarczy, możemy wydrukować pieniądze. Twierdzenie, że drukowanie pieniędzy powoduje inflację, jest prawacką teorią spiskową!

Kurczę, w długim okresie ten program sam na siebie zarobi! Weź pod uwagę liczbę tych pracowników i ich wpływ na gospodarkę. To pomoże nie tylko dużym miastom, tereny wiejskie w USA to także mnóstwo piętrowych domów, ciekaw jestem, czy stary dom Waltonów wciąż stoi, on też potrzebuje windy, wiesz? Chodzi mi o to, że może Ci się zdawać, że od kiedy wszystkie nowe domy są parterowe, albo mają sfinansowane przez inwestora windy, a wszystkie istniejące domy są zmodernizowane, nasza praca się skończyła, ale kto będzie utrzymywać całą tę nową maszynerię? BMUW, rzecz jasna, nie zapominajmy o U, wszystkie literki są równie ważne w przypadku agent rządowych, nie można tylko wybierać tych, które podobają nam się bardziej.

Chodzi mi o to, że przy tak dużej liczbie wind w sektorze publicznym, prywatnym i w budynkach komercyjnych, nie ma mowy, by można było zaufać prywatnym firmom, że będą się nimi dobrze opiekować. BMUW będzie świetnym miejscem do pracy przez wiele dekad. Genialny Keynes już nas o tym uczył. Wyobraź to sobie, wszyscy pracownicy BMUW to przeszkoleni zawodowcy, dzięki swojej pracy łatwo dostaną zgody na budynki dwupiętrowe. A to daje więcej pracy dla nich przy montażu i utrzymywaniu tych wind. Będą wydawać pieniądze z wynagrodzeń, więc w czym jest problem, przecież to wszystko trafia do obiegu w gospodarce, durniu!

Będą kupować samochody, wysyłać dzieci do bezpiecznych szkół, mieć zestaw przywilejów. To rozkręci gospodarkę na jeszcze wyższe poziomy, podczas gdy zaoszczędzi milionom ludzi poważnych urazów i dziesiątki tysięcy ochroni przed śmiercią na przestrzeni lat! Nie ma żadnego powodu, by tego nie zrobić. Przecież w przypadku broni mamy tę durną drugą poprawkę [do amerykańskiej konstytucji — przyp. tłum.]! Nie ma żadnego wyrażonego w konstytucji prawa do posiadania schodów, ani nie powinno go być. Żaden durny, krótkowzroczny, konserwatywny sędzia sądu najwyższego nie będzie się wtrącać, wystarczy, że będzie to durne lobby NSWA, ale tych zniszczymy jako prehistoryczne, wsteczne szkodniki, którymi przecież są.

Oczywiście tych miejsc pracy będzie jeszcze więcej! Jasne, że mamy już istniejące rządowe agencje oraz BMUW, ale wiemy przecież, że żadna z tych agencji nie może sama sobą zarządzać. Stworzymy więc kolejną organizację, która będzie sterować pracą tych nowych agencji i departamentów. To jest ruch ogólnokrajowy, tu dziesiąta poprawka nie ma zastosowania. Nie można w tej kwestii zaufać poszczególnym stanom. zostanie więc stworzona nowa agencja federalna, by zapewnić ten nadzór i egzekwowanie prawa.

Nazwiemy ją BSKŚŻ, albo Biurem ds. Schodów, Kosmetyków oraz Śmieciowego Żarcia. Wprawdzie mamy już regulacje prawne dotyczące kosmetyków i śmieciowego żarcia, ale mają one sporo uchybień i konsolidacja tych zagadnień pod agendą BSKŚŻ oszczędzi podatnikom mnóstwa pieniędzy, jednocześnie tworząc nowe miejsca pracy. Wiem, że zatrudnianie nowych pracowników w budżetówce wydaje się wbrew logice oszczędzania pieniędzy podatników, ale po prostu musisz mi w tej kwestii zaufać. Oczywiście ta nowa instytucja będzie wymagać nadzoru, ale to nie jest problemem, umieścimy ją pod DS (Departamentem Sprawiedliwości).

Spodziewam się, że w tym miejscu jesteś już w pełni przekonany do tego pomysłu, prawda? Może tylko masz problem z ostatnią częścią, BSKŚŻ, co nie? No tak, czy rzeczywiście potrzebujemy kolejnego wydziału DS i co rynek Kosmetyków i Śmieciowego Żarcia ma wspólnego ze Schodami? No cóż, jest już precedens odnośnie czegoś, co wydaje się podobnie niezwiązane, co istnieje od dawna w DS i wiemy, że działa świetnie. Oczywiście mówię o BATF [Bureau of Alcohol, Tobacco, Firearms and Explosives (Biuro ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej oraz Materiałów Wybuchowych) — przyp. tłum.]! Ludzie też nie sądzili, że alkohol, tytoń i broń palna mają cokolwiek wspólnego ze sobą, gdy powstawało to biuro, ale stary — to był dopiero sukces.

To bardzo proste, wystarczy kupić fajne czarne kurtki z napisem SKŚ na plecach. Damy tym przeszkolonym fachowcom broń, opancerzone samochody i przeszkolimy ich taktycznie, jak w ATF. Uczynimy SKŚ „ramieniem Departamentu Skarbu odpowiedzialnym za zbieranie opłat, egzekwowanie prawa i regulacje” w obrębie DS, dokładnie jak ATF. Damy im uprawnienia do zbierania podatków, egzekwowania przepisów i nadzorowania naszego bezpieczeństwa. Z tego, co mówi ATF na swojej stronie, gdy to uczynimy, otrzymamy zwrot z inwestycji 35:1! To nie jest jakaś liberalna mrzonka, sam zobacz te stwierdzenia o zwrocie 35 do 1 na stronie ATF. Do diaska, jedynym, czego potrzebuje dowolna agencja rządkowa, jest broń i uprawnienie do nakładania opłat, a dzięki temu będziemy mieć więcej pieniędzy, z którymi wiemy co zrobić, ale to temat na kiedy indziej.

Czy teraz nie możemy się po prostu zgodzić, że to szaleństwo trzeba powstrzymać? Pora na marsze MPNS (Matki Przeciw Niebezpiecznym Schodom), czas zadzwonić do Twojego kongresmana i zażądać takich regulacji. Jak możemy zaniechać działań, gdy ten program przyczyni się do rewitalizacji krajowej gospodarki, stworzy dobre miejsca pracy, uratuje ludzkie istnienia, uchroni ludzi przed wizytami w szpitalu i da podatnikom zwrot z inwestycji w proporcji 35 do 1? Działać trzeba teraz, nadeszła pora podjęcia decyzji. Możemy się kurczowo trzymać naszych archaicznych wyobrażeń, albo ruszyć naprzód ku nowemu, progresywnemu i bezpieczniejszemu społeczeństwu.

A tym, którzy kurczowo trzymają się swoich Big Maków, szminek i schodów, powiem tylko tyle – następne biedne dziecko czy starszy rodzic, który upadnie na śmierć lub zrobi sobie krzywdę na schodach, może być Twoim dzieckiem lub rodzicem. Bo przecież jeśli możemy uratować choć jedno życie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *